1 Woli Pańskiej się poddaję,
w Bogu składam ufność swą;
z naleganiem nie ustaje,
aż odmieni dolę złą.
On mnie w trwodze nie opuści,
utrapienie moje zna
i nad możność nie dopuści,
by mnie moc kusiła zła.
2 Kogo Pan ten umiłuje,
komu raczy Ojcem być,
tego smga, tak próbuje,
by mu pomóc winy zmyć.
Lecz dziecięcia nie zagubi
miłosierny Ojciec nasz,
gdy wyjdziemy z ciężkiej próby,
ujrzym jasną Jego twarz.
3 Nie daj się owładnąć pysze,
bo się pysznych brzydzi Pan,
lecz strapionych ukołysze
i zemdlonych leczy z ran.
Panu porucz swoje sprawy,
nie zmniejszona Jego moc.
On ci ześle pociech zdroje
i rozproszy smutku noc.
4 Bądź jak lew nieustraszony,
gdy po ciosie spada cios,
Pan udzieli swej obrony,
z głowy twej nie spadnie włos.
Bo gdzieź ktoś jest znaleziony,
co by wciąż używał gód?
Wszak nikt nie jest uwolniony
od złych przygód trwóg i szkód.
5 Bój się wszechmocnego Boga,
Nędznych wspieraj wśród ich bied,
gdy i ciebie spotka trwoga,
miłosierdzia doznasz wnet.
Coś wycierpiał, coś miłował,
wszystko wynagrodzi Bóg;
On ochłodę ci zgotował
w niebie pośród wiernych sług.
Source: Śpiewnik Ewangelicki: Codzienna modlitwa, pieśń, medytacja, nabożeństwo #710