1 O Jezu, Tyś światłością mi,
pociechą, skarbem ziemskich dni,
bom tylko gościem ziemskich strzech,
uciska bardzo mnie tu grzech.
2 Przed sobą trudną drogę mam:
pielgrzymkę do niebieskich bram,
gdzie wieczną mam ojczyznę swą,
coś mi ją zyskał swoją krwią.
3 Omdlewa serce w drodze tej
i w ciele siły coraz mniej:
lecz dusza wzdycha: "Panie, śpiesz,
do domu mnie, do siebie bierz!
4 W śmiertelniej walce pomóż mi:
twa męka niech mi dod sił;
na Krzyżu Twoim wesprę się,
pokrzepi mnie pragnienie Twe.
5 Pokładam ufność w śmierci Twej,
w niej widzą cel pielgrzymki mej:
Otworzysz bramy niebios me,
gdy skończę życia swego dni.
6 W dzień ostateczny ciało wskrześ
i na prawicę swą mnie wznieś,
abym bezpiecznie odszedł stąd,
gdzie wyrok Twój ogłosi sąd.
7 A tam dopełnij swoich łask:
Odnów me siało, daj mu blask,
którym jaśniejesz, Zbawco mój,
niech wdzieję Twych aniołów strój.
8 O, jakąż radość będę miał,
śpiewając z nimi pieśni chwał,
gdy mi po wieki wieczne dasz
oglądać swoją świętą twarz!